Z życia hodowcy – zimowy spacer
Czyli długi spacer w śniegu, podhalan po pas i człowiek po kolana
Zima potrafi zaskoczyć.
Zwłaszcza wtedy, gdy spadnie jej naprawdę dużo. A jeszcze bardziej wtedy, gdy w domu masz owczarka podhalańskiego, dla którego śnieg nie jest przeszkodą, lecz najlepszym możliwym placem zabaw.
Tego mroźnego popołudnia wszystko zapowiadało się całkiem niewinnie. Mróz szczypał w policzki, słońce świeciło nisko, a krajobraz wyglądał jak z pocztówki. Jednak, jak to zwykle bywa w życiu hodowcy, plan „krótki spacer” bardzo szybko zamienił się w długi spacer. Bardzo długi.
Bianca Królewskie Wzgórze kontra zima
Na spacer wyruszyliśmy z Biancą Królewskie Wzgórze, która – jak przystało na podhalana – od pierwszego kroku była absolutnie zachwycona.
Bo przecież:
– śnieg jest biały
– śnieg jest głęboki
– śnieg idealnie nadaje się do biegania, skakania i zapadania się w nim bez żadnych konsekwencji
Bianca zapadała się po pas, regularnie znikając w zaspach, by po chwili wynurzyć się metr dalej z miną mówiącą: „widzisz? tak się chodzi”.
My natomiast… tylko po kolana. Czyli teoretycznie lepiej, praktycznie wolniej i zdecydowanie mniej widowiskowo.
Spacer, który miał być krótki (a wyszedł jak zwykle)
Początkowo wydawało się, że to będzie spokojne przejście polną drogą. Jednak bardzo szybko okazało się, że śnieg skutecznie zmienił topografię terenu, a znane ścieżki po prostu zniknęły.
Zamiast nich pojawiły się zaspy, nawiewy i białe tunele, które Bianca testowała z pełnym entuzjazmem.
Było więc:
– bieganie bez żadnego planu
– podskoki godne sarny
– znikanie w śniegu i natychmiastowy powrót
– oraz człowiek próbujący nadążyć, zachowując resztki godności
Co ważne – im było zimniej, tym Bianca była szczęśliwsza. Mróz absolutnie jej nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie – dodawał energii. Natomiast człowiek bardzo szybko zrozumiał, że podhalan i zima to duet idealny, a hodowca jest tu tylko dodatkiem.
Dlaczego owczarek podhalański kocha zimę?
Takie spacery doskonale pokazują, dlaczego owczarek podhalański jest rasą stworzoną do trudnych warunków.
Gęsta szata, odporność na mróz, naturalna siła i ogromna radość z ruchu sprawiają, że śnieg działa na niego jak przycisk „turbo”.
Długi spacer w zimowej scenerii to dla podhalana:
– świetny trening fizyczny
– doskonała stymulacja psychiczna
– naturalne rozładowanie energii
– oraz czysta psia radość
Dla hodowcy natomiast to lekcja pokory, kondycji i planowania powrotu zanim zacznie się zastanawiać, czy termos był wystarczająco duży 😉
A co w tym czasie robi Lawenda?
Na koniec warto dodać, że Lawenda Spiska Watra tym razem została w domu.
Cieczka rządzi się swoimi prawami, więc zamiast śnieżnych szaleństw wybrała ciepło, spokój i pilnowanie kanapy. Ktoś przecież musi dbać o porządek w stadzie i upewnić się, że po powrocie jest gdzie usiąść.
I tak właśnie wygląda zima w hodowli – jedni zapadają się w zaspach, inni odpoczywają, a hodowca… po raz kolejny dochodzi do wniosku, że życie z podhalanami nigdy nie bywa nudne.































Dodaj komentarz